Być wiernym podjętemu zobowiązaniu

Po raz pierwszy zdecydowałem się na roczną abstynencję od alkoholu w wieku 15 lat podczas rekolekcji oazy nowego życia I stopnia (1988 r.).

Przystąpiłem wtedy do krucjaty wyzwolenia człowieka na rok. O ile dobrze pamiętam, to wytrwałem w tym postanowieniu. Jednak w liceum podczas szkolnych wycieczek w 2 i 3 klasie sięgnąłem po alkohol. Taki był klimat tych wyjazdów, że moi koledzy spożywali alkohol, a ja stopniowo naśladowałem ich… Alkohol nie smakował mi i źle się po nim czułem… Jednak bardzo chciałem przynależeć do grupy, a w grupie się piło, więc ja też spożywałem alkohol i to niestety niekiedy w nadmiarze… W wieku 19 lat trafiłem na rekolekcje ewangelizacyjne Odnowy w Duchu Św. Doświadczyłem wtedy bezwarunkowej i osobistej miłości Boga, mojego Ojca, powierzyłem swoje życie Jezusowi, przyjmując Go jako jedynego Pana i Zbawiciela. Modliłem się też o napełnienie darami Ducha Św. To był moment przełomowy w moim życiu, początek nowego życia… Poznałem nowych ludzi, przystąpiłem do wspólnoty charyzmatycznej, przestałem odczuwać samotność, zrozumiałem, że nie muszę robić to, co inni, żeby przynależeć do grupy, gdyż dobry Bóg kocha mnie takiego, jakim jestem, dlatego mogę być sobą… Podczas kolejnych rekolekcji oazowych (II stopień ONŻ w 1994 r.), podpisałem krucjatę tym razem, na całe życie… Niedługo potem wstąpiłem do zakonu i tam, po roku nowicjatu, dowiedziałem się, że śluby czasowe znoszą wszelkie śluby prywatne, więc poczułem się zwolniony z mego zobowiązania, i piłem alkohol w niewielkich ilościach, który pojawiał się od czasu do czasu przy okazji różnych uroczystości… Po kilku latach wystąpiłem z zakonu pragnąc założyć rodzinę… Nadal czułem się zwolniony z mojego zobowiązania do abstynencji… Spożywałem alkohol w niewielkich ilościach dla towarzystwa, choć mi nadal nie smakował i powodował, że traciłem wewnętrzny spokój i pogodę ducha… Kiedy poznałem moją żonę, która podpisała krucjatę na całe życie, stopniowo docierało do mnie, że być może Pan Bóg niejako przypomina mi o moim zobowiązaniu… Wróciłem do mojej decyzji, choć nie było to łatwe, gdyż wielokrotnie byłem nagabywany i zapraszany do picia przy okazji różnych spotkań rodzinnych… Właśnie te namowy zmotywowały mnie, by ostatecznie postawić granicę i wrócić do zobowiązania do abstynencji na całe życie sprzed lat. Było to w 2013 r.  Powiedziałem też rodzinie o swoim zobowiązaniu i od tamtej pory, przynajmniej na razie, mam spokój z namawianiem mnie do picia podczas spotkań rodzinnych… Nasze wesele też było bezalkoholowe. Chwała Panu! Ponieważ jestem teologiem i katechetą, stąd opracowałem katechezy na temat różnych uzależnień: alkoholizmu, nikotynizmu, narkomanii, uzależnienia od multimediów, pornografii, seksoholizmu i kompulsywnego jedzenia. Tematy te są okazją do głoszenia Ewangelii o Jezusie, który jako jedyny może mocą Ducha Św. wyzwalać ludzi z niewoli grzechów i nałogów przywracając wolność dzieci Bożych. Dodam, że bardzo cenię sobie osobę sługi Bożego ks. F. Blachnickiego. 22 lipca 2018 r. było mi dane modlić się przy jego grobie. Cenię sobie również jego pisma. Książka „Prawda, krzyż, wyzwolenie” rzuciła wiele cennego światła na temat różnego rodzaju zniewoleń i nałogów.