Promienie miłosierdzia

  • Drukuj

„A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?»

 Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?»  On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego.  Jezus rzekł do niego: «Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył».  Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» Jezus nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.  Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko:  podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go.  Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: "Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał".  Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?»  On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!» (Łk 10,25-37).


 

Miłosierny samarytanin

Program 12 kroków w interpretacji chrześcijańskiej bywa nazywany kursem miłosierdzia. Chodzi tu o kilkunastomiesięczne warsztaty o nazwie „Wreszcie żyć – 12 kroków ku pełni życia” prowadzone na początku przez protestantów w USA, później w Niemczech.[1] Od 2008 r. warsztaty te prowadzone są również w Polsce m.in. przez Pallotynów w Warszawie i jezuitów w Krakowie. Podręcznik do wspomnianych warsztatów przetłumaczył z języka niemieckiego i zaadaptował ks. dr hab. Romuald Jaworski, psycholog, psychoterapeuta, superwizor.[2] Poszukiwał on programu terapii a jednocześnie formacji.[3]„Kurs miłosierdzia” kojarzy mi się z ogłoszonym 8.12.2015 r. przez papieża Franciszka Nadzwyczajnym Jubileuszem Miłosierdzia. Jubileusz ten ogłoszony został z okazji pięćdziesiątej rocznicy zakończenia Soboru Watykańskiego II. Swoistą biblijną ikoną tego soboru była przypowieść o miłosiernym samarytaninie.[4]

Pan Jezus opowiedział tę przypowieść, w trakcie rozmowy z uczonym w prawie, który zapytał Go podchwytliwie, co ma czynić, aby otrzymać życie wieczne. Wtedy Jezus odpowiedział pytaniem na pytanie odwołując się do jego znajomości prawa. Otrzymał odpowiedź, iż aby być zbawionym należy realizować w swoim życiu przykazanie miłości Boga i bliźniego. Wtedy uczony zapytał, kto jest jego bliźnim. Dla Żydów, bliźnimi byli zasadniczo jedynie inni Izraelici. Jezus poszerzył tę perspektywę opowiadając przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Nazwa samarytanie określała mieszkańców Samarii. Było to miasto i górzysty region w środkowej Palestynie. Swoją nazwę bierze od miasta Samaria powstałego w IX w. p. Chr. Była to stolica państwa północnego, które powstało po podziale państwa Izraelskiego na dwie części w X w. po śmierci króla Salomona. Mieszkańcami Samarii byli Żydzi częściowo wysiedleni przez Asyryjczyków po zdobyciu miasta w 722 r. p. Chr. Na to miejsce sprowadzono kolonistów z Mezopotamii, którzy wymieszali się z Izraelitami tworząc nową społeczność etniczną. Kiedy izraelici wrócili z wygnania po edykcie króla Cyrusa w 539 r, nie dopuścili Samarytan do prac przy odbudowie świątyni w Jerozolimie, gdyż uważali ich za nieczystych. Wtedy samarytanie wybudowali własną świątynię na górze Garizim, tworząc odrębną wspólnotę religijną. Z ksiąg natchnionych uznawali jedynie pięcioksiąg. Żydzi gardzili Samarytanami i nienawidzili ich z resztą z wzajemnością. Nazwanie kogoś „Samarytaninem” było obelgą.[5]

Tymczasem to właśnie Samarytanin ulitował się nad pobitym Żydem, wrogiem jego narodu, który wpadł w ręce bandytów, został obrabowany, pobity i leżał na skraju drogi ledwie żywy. Jego rodacy, kapłan i lewita przeszli koło niego obojętnie, nie udzielając mu pomocy. Prawdopodobnie bali się zaciągnięcia nieczystości rytualnej, gdyby dotknęli trupa, a pobity, mógł być martwy. Obciążeni tą nieczystością nie mogliby wejść do świątyni by służyć Bogu. Nie wykluczone, że właśnie zmierzali do świątyni w Jerozolimie. Natomiast samarytanin ujrzał w nim człowieka potrzebującego, ulitował się nad nim, podszedł do niego, pochyli się i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem. Potem wsadził go na swoje juczne zwierzę, zawiózł do gospody i opiekował się nim. Nazajutrz wyjął dwa denary, dał gospodarzowi gospody i poprosił, aby się nim zajął. Obiecał też zapłacić, gdyby opieka ta wymagała większych wydatków, niż suma którą ofiarował gospodarzowi. W podsumowaniu przypowieści bliźnim okazuje się ten, który okazuje miłosierdzie (Por. Łk 10,30-37).

Według Ks. Bpa G. Rysia w najstarszej interpretacji Kościoła, tym samarytaninem jest sam Chrystus, który ulitował się nad obrabowaną i pobitą ludzkością. Bandytami są szatan, świat i ciało, które okradają ludzi z łaski, życia Bożego i ranią przez grzech, nałogi. Szatan sprawia wręcz, że ludzie przez uwikłanie w grzechy i uzależnienia, stają się niewolnikami.[6]

Natomiast Jezus jest Tym, wyzwala ludzkość z niewoli szatana, grzechów, nałogów, śmierci, przez swoje słowo, znaki, a przede wszystkim mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Syn Boży opatruje i leczy nasze rany, przekazując zranionych, chorych, ludzi wspólnocie Kościoła, którego symbolizuje gospoda. To z kolei kojarzy mi się ze słowami papieża Franciszka, który wielokrotnie nazywał Kościół szpitalem polowym. "W obliczu tak wielu potrzeb duszpasterskich, tak wielu próśb ze strony kobiet i mężczyzn, grozi nam, że się przestraszymy, zamkniemy się w sobie w postawie lęku i obrony. I stąd bierze się również pokusa samowystarczalności i klerykalizmu, ograniczenia wiary do reguł i instrukcji, tak jak to czynili uczeni w Piśmie i faryzeusze w czasach Jezusa. Wszystko będzie dla nas jasne, uporządkowane, ale lud wierzących i poszukujących nadal będzie głodny i spragniony Boga. Powiedziałem już kilka razy, że Kościół wydaje się być szpitalem polowym. Tak wielu jest ludzi zranionych, którzy proszą nas o bliskość. Proszą o to samo, o co prosili Jezusa. Ale zachowując postawę uczonych w Piśmie czy faryzeuszów nigdy nie damy świadectwa bliskości" - mówił papież.[7]


Wyobraźnia miłosierdzia

Kościół jako szpital polowy, czyli miejsce, gdzie ludzie poranieni, przez swoje grzechy, także nałogi, mogą znaleźć schronienie, kojarzy mi się też z inicjatywą krakowskich studentów o nazwie „Szpital domowy”. Chodziło o modlitwę o moralną odnowę Krakowa wobec zwiększającej się ilości klubów nocnych i agencji towarzyskich także w centrum Krakowa. Inicjatywa ta polegała Również na zbieraniu środków na pomoc ludziom uzależnionym w sferze seksualnej w postaci poradni, w której mogliby znaleźć pomoc.[8] W 2002 r. na krakowskich błoniach św. Jan Paweł II apelował o spojrzenie miłości i wyobraźnię miłosierdzia, aby dostrzegać chłopca i dziewczynę, a szerzej ludzi, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień. Mówiąc o arcybiskupie Szczęsnym-Felińskim, powiedział, aby patronował on wszystkim wysiłkom mającym na celu tworzenie i realizację duszpasterskiego programu miłosierdzia. [9]  Być może jakimś elementem takiego programu duszpasterskiego, mógłby być program 12 kroków, który sprawdził się w terapii wielu uzależnień. Oczywiście chodzi o program w katolickiej interpretacji.


 

Wspólnoty samopomocowe i program 12 kroków

Kiedy ktoś przygląda się początkom ruchu Anonimowych Alkoholików oraz genezie programu 12 kroków, to bez trudu można dostrzec, że obie te rzeczywistości mają chrześcijańskie i co za tym idzie, biblijne korzenie. Do powstania AA doprowadziła cała sekwencja zdarzeń, która została już opisana w innym miejscu.[10] Rolland Hazard leczył się z alkoholizmu u C. G. Junga. Ten po kilku niepowodzeniach, wskazał mu na konieczność przebudzenia duchowego, jako warunku odstawienia alkoholu. To doświadczenie stało się udziałem Rollanda w Grupach Oksfordzkich, ponadkonfesyjnym protestanckim ruchu odnowy moralnej założonym  1921 r. przez luterańskiego pastora, dra F. Buchmanna. Rolland pomógł Eby’emu Thatcherowi alkoholikowi, włączyć się w ten ruch. Dzięki temu Ebby przestał pić. Po kilku miesiącach trzeźwości odwiedził Billa Wilsona, który po jakimś czasie również trafił na spotkanie wspomnianego ruchu, aby sprawdzić lekarstwo, które pomogło jego dawnemu kompanowi od kieliszka. Tam usłyszał, że tylko Jezus może go zbawić, uratować, został wezwany razem  z innymi uczestnikami do wiary, pokuty, nawrócenia oraz oddania swego życia Synowi Bożemu. Podpity Bill ruszył razem z innymi pokutnikami, poprosił o pomoc i oddał swoje życie Bogu. Ponieważ nie był to jeszcze koniec picia, stąd Bill trafił ponownie do szpitala Townsa, gdzie w rozpaczy zwrócił się o pomoc do Boga. Wtedy doświadczył Jego miłującej obecności, jako Przyjaciela, kogoś bliskiego, doznając jego pokoju, światła uniesienia. Prawdopodobnie Bill przeżył spotkanie z Jezusem,[11] który jest światłością świata, księciem pokoju, przyjacielem celników i grzeszników. AA powstało 10.06.1935 r., jednak już dwa lata później w 1937 r., odłączyło się od Grup Oksfordzkich. Obecnie ani AA ani inne powstałe na bazie programu 12 kroków i 12 tradycji wspólnoty samopomocowe nie utożsamiają się, z żądną religią, wyznaniem, światopoglądem religijnym, czy świeckim. Na spotkaniach AA czytano Biblię, przypuszczalnie do 1939 r., gdy ukazała się tzw. „wielka księga”. Tak więc biblijna interpretacja 12 kroków ma swoje uzasadnienie historyczne, choć przypuszczalnie, ma to znaczenie dla tych, dla których Pismo św. jest Słowem Bożym i księgą życia.

Protestanci dostrzegli, że zwyczajne środki duszpasterskie, modlitwa, towarzyszenie duchowe, poradnictwo, kręgi biblijne i inne grupy, nie są wystarczającą odpowiedzią na pojawiające się problemy psychiczne i uzależnienia, których doświadczają ludzie. Prawdopodobnie z tego powodu pamiętając, że ruch AA ma korzenie chrześcijańskie, sięgnęli do jego doświadczeń. W ten sposób w latach osiemdziesiątych XX w. w USA powstały chrześcijańskie grupy 12 kroków. Oprócz tego prowadzono kilkumiesięczne warsztaty „Wreszcie żyć – 12 kroków ku pełni życia”. Podręcznik do warsztatów został opublikowany w 1988 r. Zarówno grupy jak i warsztaty pojawiły się w 1994 r. w Niemczech i Szwajcarii. Z kolei w Polsce wspomniane warsztaty prowadzone są w Warszawie od 2008 r. przez Centrum Pomocy Duchowej Księży Pallotynów w Warszawie przy ul. Skaryszewskiej 12.Warsztaty „Wreszcie żyć – 12 kroków ku pełni życia” prowadzą także jezuici w Krakowie w Jezuickim Centrum Pomocy Psychologicznej i Duchowej- Manresa, a także są prowadzone w Małopolskim Centrum Psychoterapii - klinice małżeńskiej.[12] Ich celem jest pomoc ludziom borykającym się z różnymi problemami emocjonalnym, niskim poczuciem swojej wartości, uzależnieniami itp.[13]

Na przełomie 2003/2004 r., 20 kapłanów w diecezji płockiej odbyło roczne warsztaty w oparciu o program i podręcznik „Wreszcie żyć. 12 kroków ku pełni życia".[14] Wydarzenie to stało się inspiracją do wygłoszenia "Rekolekcji 12 kroków" przez ks. Z. P. Maciejewskiego dla nauczycieli.[15] Ukazała się także płyta „12 kroków do wolności nie tylko dla chrześcijan” zawierająca rozważania a właściwie przewodnik do kroków, których autorami są ks. Maksym Popow - wykładowca psychologii, terapeuta Jacek Racięcki prowadzący warsztaty "Wreszcie żyć. 12 kroków ku pełni życia", oraz Rafał Porzeziński - dziennikarz i uczestnik wspólnoty 12 kroków dla chrześcijan.[16] Podobnie w wydawnictwie Raj Media został wydany także audiobook  ks. dra M. Dziewieckiego, „Planeta ludzi. 12 kroków nie z tej ziemi” zawierająca refleksje wspomnianego duchownego na temat programu 12 kroków.[17]


 Biblijne warsztaty

Do opracowania biblijnych warsztatów 12 kroków „Jezus uwalnia i uzdrawia”, zainspirowała mnie z kolei bezpośrednio książka o. R. Rohra „Oddychając pod wodą.  Duchowość i program 12 kroków”[18] oraz 52 medytacje amerykańskiego jezuity, ks. J. Harbaugha SJ zawarte w jego książce „12 kroków i ćwiczenia duchowe”.[19]

Powrót do źródeł wspólnoty i programu 12 kroków, w moim zamierzeniu, to nie tylko sięgnięcie do biblijnych i chrześcijańskich korzeni ruchu AA (Anonimowi Alkoholicy), oraz innych wspólnot powstałych na bazie programu 12 kroków i 12 tradycji, takich jak np. AJ (Anonimowi jedzenioholicy), NA (Anonimowi Narkomani), AH (Anonimowi Hazardziści), SA (Anonimowi Seksoholicy) itp. Chodzi mi o pójście jeszcze dalej, o teologiczny, duchowy powrót do domu, do Kościoła Katolickiego. Jak wiadomo, reformacja doprowadziła do kolejnego po tzw. schizmie wschodniej,  tragicznego w skutkach, rozbicia chrześcijaństwa i odejścia od Kościoła Katolickiego wielu ludzi, w postaci kościołów i wspólnot protestanckich. Protestanci nie uznają zwierzchności papieża, Tradycji, nauczania soborów, kultu Maryi, świętych, sakramentów za wyjątkiem chrztu. Ten sakrament też nie zawsze jest obecny u braci odłączonych. Mają oni skłonność do traktowania wiary i Biblii selektywnie oraz subiektywnie. Dlatego w swojej interpretacji 12 kroków, chciałbym odwołać się do Pisma św. w interpretacji katolickiej.

Chodzi tu o coś jeszcze. Nie tylko o biblijne warsztaty „Jezus uwalnia i uzdrawia” trwające od piątku do niedzieli, trochę na wzór kursów ewangelizacyjnych np. „Kursu Filipa”, czy „Nowe życie z Bogiem”, prowadzonych przez Szkoły Nowej Ewangelizacji. Mam też marzenie aby wspomniane warsztaty poprowadzić w formie cotygodniowych spotkań („Iść za Jezusem dfroga12 kroków”), gdzie co tydzień rozważalibyśmy jeden krok. Zatem całość trwałaby ok. 13 tygodni. Warsztaty „Wreszcie żyć” – trwają od roku do dwóch lat w zależności od ośrodka, który je prowadzi.[20] Doświadczenie pokazuje, że uzależnieni pracują pisemnie nad programem 12 kroków miesiącami, a nawet latami. Zazwyczaj pracują indywidualnie pod przewodnictwem bardziej doświadczonej osoby ze wspólnoty samopomocowej, przewodnika duchowego, czyli tzw. sponsora. Program ten staje się ich stylem życia, a nie tylko czymś, co można przepracować i pozostawić za sobą. Wieloletnia, wytężona  praca okazuje się niejednokrotnie nieodzowna, aby w człowieku mogła się dokonać potrzebna przemiana myślenia i postępowania, swoiste nawrócenie, które stanowi pewien proces. Skoro nałóg często rozwijał się latami (np. 5,10, 20 lat itp.) to i praca nad zdrowieniem z uzależnienia, też może trwać i często trwa wiele lat.

Jak wspomniałem wspólnoty 12 krokowe, takie jak AA, DDA ( Dorosłe Dzieci Alkoholików), AL-ANON (wspólnota dla osób bliskich wobec alkoholików), AH, AJ, SA itp. mimo chrześcijańskich korzeni ruchu AA nie są związane z żadnym wyznaniem, światopoglądem ani religią. W Programie mowa jest O „Bogu jakkolwiek Go pojmujemy”, czy też Sile Wyższej, co zakłada całkowitą dowolność i właściwie indywidualizm oraz subiektywizm w poszukiwaniach duchowych. Wiara i przekonania religijne traktowane są jako prywatne sprawy uczestników grup.[21] Tymczasem w świetle Biblii i nauczania Kościoła, Bóg jest jeden i jedyny, objawiający się stopniowo poprzez słowa, znaki i czyny, wydarzenia opisane w Biblii. Najpełniej objawił się w swoim jedynym Synu Jezusie Chrystusie, jako Bóg Trójjedyny (Ojciec, Syn Boży i Duch Św.), Stwórca, Prawodawca, Odkupiciel, Zbawca, Ten który wyzwala i uświęca przez swego Ducha. Koncepcja Boga jakkolwiek Go pojmujemy, choć praktycznie wygodna i użyteczna jest sprzeczna z orędziem Biblii nauczanej w przez Kościół Katolicki. Bóg pragnie aby wszyscy ludzi zostali zbawieni i doszli odpoznania prawdy. Albowiem jeden jest Bóg i jeden pośrednik między Bogiem a ludźmi Jezus Chrystus, który wydal samego siebie na okup za wszystkich (…) (Por. 1 Tm 2,4-5).

Podobnie wiara religijna nie jest sprawą prywatną przeżywaną tylko w sercu i zaciszu swego domu. Jezus powiedział do swoich uczniów, m.in. aby szli na cały świat, głosili Ewangelię i czynili uczniów ze wszystkich narodów udzielając im chrztu (por. Mk 16,15-20; Mt 28,16-20). Wiara jest sprawą osobistą, bo należy do świadomej i dobrowolnej decyzji osoby, a nie sprawą prywatną.

 


 

Dwie ścieżki zdrowienia

W Polsce i na świecie do grup samopomocowych należy wielu uzależnionych katolików. Dla wielu z nich jest to jedyna wspólnota w której uczestniczą. Udział w grupach samopomocowych powoduje, że dzięki Bożemu miłosierdziu wielu z nich odstawia nałogowe zachowania i zdrowieje z uzależnień w oparciu o pracę nad programem 12 kroków i 12 tradycji. Niemniej niekoniecznie odnajdują oni relację z Bogiem objawionym w Jezusie i obecnym w Kościele. Część z nich, dzięki Bogu, wraca do katolicyzmu, ale niektórzy poszukując wiary, Boga czasami się w tym gubi lub pozostają na bezwyznaniowym poziomie, charakterystycznym dla New Age. Jednocześnie ludzie ci nie mają jakby dokąd pójść ze swoim uzależnieniem, gdyż w Kościele Katolickim właściwie wydaje się, że brakuje wspólnot dla uzależnionych. Takie wspólnoty zaczynają się na szczęście pojawiać. Mam na myśli np. chrześcijańskie grupy 12 kroków. Są one zasadniczo przeznaczone dla „absolwentów” warsztatów „Wreszcie żyć – 12 kroków ku pełni życia”. W Polsce wspólnoty te na razie są obecne w Warszawie, Legionowie, Olsztynie i Otwocku.[22] Nasuwa mi się pytanie; czy grupy te są w stanie zastąpić wspólnoty  12 krokowe niejako specjalizujące się w poszczególnych uzależnieniach (np. AA alkoholizm, AH hazard, AJ, uzależnienie od kompulsywnego jedzenia itp.). Trudno mi na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Przypuszczam, choć mogę się mylić, że prawdopodobnie nie do końca. Niemniej mogą one być przynajmniej cennym uzupełnieniem „terapii” w grupach samopomocowych, a może i czymś więcej.

Dodam, że w USA są też „specjalistyczne” grupy chrześcijańskie tj. ukierunkowane na pojedyncze uzależnienie. Np. pastor Tom C. Ryan, który sam doświadczył uzależnienia w sferze seksualnej, odzyskał wolność dzięki wspólnocie Anonimowych Seksoholików oraz udziale w pogłębionej terapii. On też założył chrześcijańską grupę dla mężczyzn uzależnionych od seksu o nazwie „Shame No More”, która jest oparta o program 12 kroków.[23] Również w ramach wspólnot 12 kroków dla chrześcijan występują podgrupy dla mężczyzn uzależnionych w sferze seksualnej.[24]

Osobiście mam nadzieję na biblijne warsztaty 12 kroków w formie cotygodniowych spotkań, co mogłoby się stać początkiem katolickiej grupy 12 krokowej dla uzależnionych i nie tylko. Nie wydaje mi się, aby grupa taka mogła zastąpić wspólnoty samopomocowe oparte o 12 kroków i 12 tradycji AA. Być może nowopowstała grupa mogłaby się stać miejscem duchowego wsparcia i katolickiej formacji dla zniewolonych nałogami i nie tylko. A być może należałoby rozważyć tworzenie niejako specjalistycznych katolickich grup dla ludzi cierpiących z powodu konkretnego, pojedynczego uzależnienia, np. od alkoholu, narkotyków, jedzenia, hazardu, seksu, itp. tak jak to ma miejsce w przypadku grup samopomocowych. Jak wspomniałem są już takie próby wśród chrześcijan. Rusell Wilingham, pastor kościoła zielonoświątkowego, uzależniony i jednocześnie terapeuta, twierdzi, że Kościół, stanowi odpowiednie miejsce dla ludzi poranionych, cierpiących z powodu różnorakich uzależnień. Wspomniany duchowny doświadczył uzależnienia w sferze seksualnej. Podjął terapię, dzięki której odstawił czynny nałóg, doświadczył procesu zdrowienia z uzależnienia, a później sam został chrześcijańskim terapeutą. Prowadzi terapię indywidualną i grupową, połączoną z duszpasterską posługą. Skoro kościół zielonoświątkowy wydaje się być wg jego słów odpowiednim miejscem wyzwalania i uzdrawiania uzależnionych[25], to tym bardziej takim miejscem jest Kościół Katolicki, nazywany przez papieża Franciszka szpitalem polowym.[26]

Jestem przekonany, że Kościół już jest takim środowiskiem wyzwalania i uzdrawiania, poprzez głoszone słowo, sprawowane sakramenty, zwłaszcza pokutę i Eucharystię, wspólnoty, w tym duszpasterstwo trzeźwości, Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, wspólnotę Cenacolo, itp. Jednocześnie póki co, trzeba zdecydowanie podkreślić, że wspólnoty samopomocowe działające w oparciu o program 12 kroków i 12 tradycji AA są niezwykle skutecznym i sprawdzonym sposobem oraz miejscem zdrowienia z nałogów. Tak więc uzależnionym katolikom pozostaje niejako zdrowienie dwutorowe: w oparciu o katolickie duchowe środki jak i grupy 12 – sto krokowe. Może się to kojarzyć z dwoma denarami, które Samarytanin ofiarował gospodarzowi. Niektórzy twierdzą że chodzi o przykazanie miłości Boga i bliźniego, Stary o Nowy Testament, itp. Mnie się to kojarzy ze wspomnianymi dwiema drogami,  wyzwolenia i uzdrawiania przez które działa Duch Św. (Kościół, Słowo Boże, sakramenty, wspólnoty religijne oraz wspólnoty samopomocowe). Biblijne warsztaty 12 kroków mają na celu przynajmniej w jakiejś niewielkiej mierze, połączyć te dwie „ścieżki” w jedną drogę podążania za Jezusem.

Zarówno obecne jak i przyszłe inicjatywy dla zniewolonych nałogami, powierzam Panu Jezusowi, przez wstawiennictwo Matki Miłosierdzia. O Maryjo bez grzechu poczęta, Matko Syna Bożego i Matko całej ludzkości, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za tymi, którzy się do Ciebie nie uciekają i za nieprzyjaciółmi Kościoła Świętego i poleconymi Tobie.



[1] Por. G. Harrendorf, H. Seekamp, K. Prentzel, W szkole łaski i miłosierdzia. Grupy 12 kroków, jako szansa chrześcijańskiej pomocy duszpasterskiej, tłum. A. Kozaczyńska, Płock 2011, s. 16-17.

[2] Por. http://www.12krokow.com.pl/o-nas.html, 26.07.2016, g. 12.25.

[3] Por. G. Harrendorf, Wreszcie żyć. 12 kroków ku pełni życia, tłum. R. Jaworski, M. Kowalska, Płock 2004, s. 5.

[4] Por. Franciszek, Misericordiae Vultus, 4.

[5] Por. H. Langkammer, Mały słownik biblijny, Wrocław 2001, s. 285-286.

[6] Por. G. Ryś, Skandal miłosierdzia. Rozważania dla każdego, Kraków 2012, s. 21-24.

[9] Por. Jan Paweł II, Pielgrzymki do Ojczyzny 1979, 1983,, 1987, 1991, 1995, 1997, 1999, 2002. Przemówienie, homilie, Kraków 2005, s. 1214-1215.

[10] Zob. np. P. Chrabąszcz, O świętych, nowej ewangelizacji i zniewolonych nałogami, w: Nowa ewangelizacja w świetle nauki mistrzów Karmelu. XVII dni duchowości 15-16 maja 2014 r. pod redakcją o. Jerzego Wiesława Gogoli, Kraków 2015, s. 197-200.

[11] Zob. Jak to widzi Bill. AA jako droga życia… Wybór pism współzałożyciela AA, Warszawa 2015, s. 114.

[12] Zob. http://klinikamalzenska.pl/12-krokow/, 4.08.2016 g. 16.17.

[14] Por. G. Harrendorf, Wreszcie żyć. 12 kroków ku pełni życia, tłum. R. Jaworski, M. Kowalska, Płock 2004, s. 5.

[18] Zob. R. Rohr, Oddychając pod wodą. Duchowość i program 12 kroków, tłum. A. Karolik, Kielce 2015.

[19] Zob. J. Harbaugh, 12 kroków i ćwiczenia duchowe, przekł. M. Chojnacki, Kraków 2014.

[20] Zob. http://www.12krokow.com.pl/warsztaty.html, 26.07.2016, g. 14.40.

[21] Por. np. Jak to widzi Bill. AA jako droga życia… Wybór pism współzałożyciela AA, Warszawa 2015, s. 95.

[23] Por. T.C. Ryan, Już się nie wstydzę. Wyznania mężczyzny uzależnionego od seksu, Tłum. Z. Kasprzyk, Poznań 2014, s. 257-263.

[24] Por. G. Harrendorf, H. Seekamp, K. Prentzel, W szkole łaski i miłosierdzia. Grupy 12 kroków, jako szansa chrześcijańskiej pomocy duszpasterskiej, tłum. A. Kozaczyńska, Płock 2011, s. 193.

[25] Por. R. Willingham, Uwolnij się! Uzależnienie seksualne i uzdrawiająca moc Jezusa, tłum. A. Brożek, Kraków 2014, s. 263-264.